środa, 9 października 2013

Plamy z błota - jesienna zmora wszystkich mam

Z nadejściem jesieni, pluchy i deszczów wiążą się nieodzownie nieszczęsne plamy z błota. Jest to problem głównie mam małych urwisków, ale nie oszukujmy się, każdemu zdarza się w ten sposób pobrudzić, ot choćby będąc ochlapanym przez nadjeżdżający samochód, na wycieczce, czy w lesie. Ale pamiętajcie - każdej plamy da się pozbyć, trzeba tylko znaleźć na nią sposób. I tu z pomocą nadchodzę ja.

Najważniejsze, by nie reagować zbyt nerwowo. Nie ma sensu energiczne pocieranie, czy szybkie zapieranie świeżej plamy. Poczekajmy spokojnie aż błoto zaschnie. Wysuszoną plamę należy potraktować szczoteczką z twardym włosiem, którą wyczeszemy zaschnięte błoto. Następnie pierzemy zgodnie z instrukcją na metce. 

Jeśli plama jest bardziej uparta, polecam namoczyć i natrzeć brudne miejsce mydłem (szarym lub zwykłym kosmetycznym) i dopiero po tym uprać.

Jeżeli i to nie pomogło, wyciągamy ciężką artylerię. Sporządźmy roztwór i 0,5 szkl. wody dwóch łyżeczek płatków mydlanych i żółtka jaja kurzego. W takiej mieszaninie wypierzmy plamę i dokładnie wypłuczmy. Po plamie nie powinien zostać najmniejszy ślad.

Na wyjątkowo oporne plamy użyjmy przed praniem odrobiny alkoholu metylowego.
        
A więc powodzenia w walce z błotnymi plamami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz